
O tym że epidemia COVID-19 przewróciła świat w którym żyliśmy do góry nogami już chyba przywykliśmy. Dla ogromnej ilości przedsiębiorców ostatni rok to była, bez przesady, walka o życie – swojego biznesu a czasem niestety – i o własne..
Co prawda zorganizowano pomoc publiczna w postaci Tarcz Antykryzysowych o kolejnych numerach, ale nie zrekompensowały one w 100% start jakie przedsiębiorcy ponieśli na skutek kolejnych lockdownów.
Nie wszyscy jednak skorzystali z oferowanych przez rząd instrumentów wsparcia. Zagmatwane i skomplikowane przepisy, niejasne kryteria udzielania pomocy, grożąca odpowiedzialność za podanie nieprawdziwych lub zatajenie informacji o sytuacji przedsiębiorstwa spowodowały, że z obawy przed odpowiedzialnością członków zarządu (nawet karną) część kadry zarządzającej np. spółek z ograniczoną odpowiedzialnością zrezygnowała z ubiegania się o wsparcie. Niestety może się okazać, że ta ostrożność będzie oznaczać poważne kłopoty…
Zapyta ktoś — jak można wpaść w kłopoty nie korzystając z pomocy państwa, a więc nie wyciągając ręki po pieniądze podatników? Toż to postawa godna pochwały! Nic bardziej błędnego…
Art. 296 §1 kk: Kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Brzmi groźnie, prawda?
W ramach Pierwszej Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju mikroprzedsiębiorcy mogli uzyskać subwencje w wysokości ponad trzystu tysięcy złotych, a większe podmioty — nawet kilku milionów złotych. Regulamin Tarczy jest w wielu miejscach nieprecyzyjny, a przedsiębiorcy korzystający z dofinansowania muszą liczyć się w przyszłości z kontrolą wykorzystania środków. To studziło zapędy niektórych do ubiegania się o pomoc.
Art. 296 kk uzależnia pociągnięcie np. prezesa zarządu sp. z o.o. do odpowiedzialności karnej za wyrządzenie spółce znacznej szkody majątkowej. Definicję znacznej szkody zawiera z kolei art. 115 §5 w zw. z §7 kk. Zgodnie z tymi przepisami znaczna szkoda to szkoda, której wartość w czasie popełnienia czynu zabronionego przekracza 200.000 złotych. Typ kwalifikowany tego przestępstwa (a więc poważniejszy) stanowi, że sprawca, który wyrządzi szkodę majątkową w wielkich rozmiarach (ponad 1.000.000 złotych) podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat (art. 296 §3 kk).
Szkodę wyrządzoną spółce poprzez niezwrócenie się do PFR z wnioskiem o udzielenie subwencji skutkujące jej nieuzyskaniem należy rozpatrywać w kategorii utraconego przez spółkę zysku. Zgodnie z regulaminem, 25% kwoty udzielonej subwencji ulegało każdorazowemu zwrotowi, a spełnienie stosunkowo prostych wymagań pozwalało zachować przedsiębiorcy pozostałą część. Utraconym zyskiem będzie zatem co do zasady 75% kwoty subwencji, o którą mógł ubiegać się przedsiębiorca. W konsekwencji art. 296 kk może znaleźć zastosowanie do zarządu spółki, której przysługiwała subwencja w wysokości co najmniej 250.000 złotych.
Samo wyrządzenie szkody nie wystarcza jednak, aby postawić zarzut popełnienia przestępstwa z art. 296 kk. Kluczowa pozostaje czynność sprawcza — niedopełnienie obowiązku. Oczywiście żaden przepis prawa nie nakłada na członka zarządu obowiązku ubiegania się o subwencję. Niemniej jednak z samego faktu powołania do pełnienia funkcji w zarządzie wynika obowiązek zajmowania się majątkiem spółki oraz dbałości o niego. Zarząd powinien być tzw. dobrym gospodarzem, zmierzać do uzyskania uzasadnionych korzyści ekonomicznych, a na uwadze mieć dobro i interesy spółki.
Pytanie brzmi: czy racjonalnie działający menadżer kierujący się wyłącznie interesem spółki mógł zrezygnować z uzyskania dla niej kilkuset tysięcy złotych w sytuacji największego kryzysu od lat — tylko z obawy przed odpowiedzialnością karną? Odpowiedź wydaje się oczywista — menadżer powinien zrobić wszystko, aby legalnie pozyskać dla zagrożonej spółki wszelkie możliwe środki, a w razie wątpliwości — skorzystać z pomocy profesjonalnych doradców.
Czy jest się czego obawiać?
Oszacowanie ryzyka skazania za nieskorzystanie z pomocy PFR jest niezwykle trudne. Z jednej strony podstawowe przesłanki czynu zabronionego wydają się spełnione. Z drugiej jednak problemy dowodowe mnożą się: spór doktrynalny o pojęcie obowiązku, kwota subwencji i prawdopodobieństwo jej uzyskania, trudność z określeniem wzorca dobrego gospodarza w pandemicznej sprawie. Plus przestępstwo z art. 296 kk ścigane jest co do zasady na wniosek pokrzywdzonego — czyli spółki. Wniosek musiałby złożyć pełnomocnik spółki ustanowiony uchwałą wspólników.
Z perspektywy wspólników pociągnięcie członka zarządu do odpowiedzialności karnej ma dwojakie skutki — organizacyjne i finansowe. Zgodnie z art. 18 KSH osoba skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo z art. 296 kk nie może pełnić funkcji członka zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej, likwidatora ani prokurenta — co wymusi zmianę składu organów spółki.
Na podstawie art. 46 KK menadżer może zostać obowiązany do naprawienia szkody w całości lub w części. Ustawodawca przewidział pewną furtkę: zgodnie z art. 296 §5 kk nie podlega karze ten, kto przed wszczęciem postępowania karnego dobrowolnie naprawił w całości wyrządzoną szkodę. W konsekwencji menadżer, który nie złożył wniosku do PFR, może zostać zobowiązany do udzielenia takiej bezzwrotnej subwencji spółce ze środków prywatnych.
Potrzebujesz pomocy?
Jeśli jesteś członkiem zarządu sp. z o.o. i obawiasz się odpowiedzialności karnej lub osobistej za podejmowane decyzje — skontaktuj się z Corpolex. Bezpłatna analiza Twojej sytuacji w 24 godziny.
Telefon: +48 503 907 220 · E-mail: biuro@skup-spolek.pl
Bezpłatna konsultacja · Zarząd kryzysowy · Kompendium o odpowiedzialności zarządu
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.